ISSN: 2657-800X
search
2020, t. 3, nr 2 (6), poz. 40
2020, Vol. 3, No. 2 (6), item. 40
2021-01-28
wyświetleń: 20 |

Adam Redzikschool

Adwokat Andrzej Bąkowski (1927-2020)

Późnym wieczorem 30 sierpnia 2020 r. zmarł w Warszawie adwokat Andrzej Bąkowski, jeden z nestorów stołecznej palestry, ceniony prawnik, obrońca w procesie Radia "Solidarność", dobry Człowiek, Przyjaciel. 

Mecenasa Andrzeja Bąkowskiego poznałem w 2005 r., gdy zaczynałem pracę w redakcji "Palestry". Zostałem Mu przedstawiony przez śp. adwokata Stanisława Mikke (1947-2010), redaktora naczelnego "Palestry". Od tego czasu przez kolejne kilkanaście lat nie tylko współpracowaliśmy, ale bardzo szybko zaprzyjaźniliśmy się. Pan Mecenas Bąkowski, którego pieszczotliwie w redakcji nazywaliśmy "Bąkosiem", przygotowywał Kronikę Adwokatury (relacjonował w niej to, co działo się na posiedzeniach plenarnych Naczelnej Rady Adwokackiej i posiedzeniach Prezydium NRA) oraz w każdym zeszycie zamieszczał felietony/eseje zainspirowane ciekawą lekturą lub stanowiące tej lektury streszczenie - zawsze jednak uzupełniane własnymi przemyśleniami.

Mecenas Andrzej Bąkowski lubował się w lekturach. Szczególnie interesowały go książki historyczne poświęcone dziejom najnowszym oraz książki poświęcone adwokaturze i wymiarowi sprawiedliwości. Z nieśmiałością w 2006 r. podarowałem Mecenasowi Bakowskiemu moją pierwszą książkę… Nie tylko wnikliwie ją przeczytał, ale stała się ona inspiracją dla jednego z felietonów/esejów w cyklu „Po lekturze”. Odtąd każda moja książka w pierwszym rzędzie trafiała do Mecenasa Bąkowskiego i – za co jestem Mu niezwykle wdzięczny – stanowiła pretekst do kolejnych Jego tekstów. Książki poświęcone dziejom adwokatury konsultowałem z Mecenasem Bąkowskim przed ich wydaniem. Był skarbnicą wiedzy o adwokaturze, etyce adwokackiej, dziejach adwokatury w XX w. Dlatego stanowił bezcenne wsparcie w trakcie opracowywania dziejów samorządu adwokackiego, podobnie jak zmarły przed dwoma laty śp. adw. Czesław Jaworski (1934-2018), zmarły przed rokiem adw. Andrzej Rościszewski (1930-2019), czy pracujący do dzisiaj w samorządzie adwokackim adwokaci Jan Ciećwierz i  Andrzej Siemiński.

Mecenas Andrzej Bąkowski był przez kilkanaście lat, aż do 2018 r., stałym bywalcem w redakcji „Palestry”, gdzie toczyliśmy wielowątkowe rozmowy. Opowiadał o kolejnych lekturach, ale nie stronił od opowieści z dzieciństwa, z czasów, gdy był harcerzem/żołnierzem w Szarych Szeregach, gdy tuż po wojnie we Wrocławiu zdał maturę i wrócił do Warszawy, gdzie rozpoczął studia prawnicze – prowadzone jeszcze w ruinach Stolicy, której niszczenie przez hitlerowców obserwował z rodzinnego Mińska Mazowieckiego. Opowiadał o okresie stalinowskim, o czasach „Solidarności” i przyjaźni ze śp. adw. Janem Olszewskim, o procesie Radia „Solidarność”. Opowiadał o wybitnych adwokatach, o samorządzie adwokackim i o specyfice pracy adwokata w Polsce Ludowej – w stolicy i na prowincji, gdzie był – jak mawiał – najbliżej zwykłych ludzkich spraw (przez wiele lat wykonywał zawód w rodzinnym Mińsku Mazowieckim).

W 2017 r., na 90. urodziny doprowadziliśmy do wydania księgi pamiątkowej, w której zamieściliśmy niemal wszystkie felietony i eseje, które Mecenas Bąkowski opublikował na łamach „Palestry”.  Księga ta stanowi bezcenne źródło wiedzy o cenionym i odważnym Adwokacie,
dobrym Człowieku, Przyjacielu.

Spoczywaj w Pokoju Panie Mecenasie, Przyjacielu!

 

 

Cytaty z publikacji Mecenasa Andrzeja Bąkowskiego: 

  

„Wielu z nas w pozbawionym suwerenności społeczeństwie tamtego okresu w adwokaturze znalazło swoją małą, wolną Ojczyznę. I dlatego adwokaturę tak wysoko sobie teraz cenimy.”

(„Palestra” 2006, nr 7-8)

„Słowo honor pojawia się jako kry­terium oceny zachowań i postaw zawodowych zarówno w polskim Kodeksie Etyki jak i tzw. wzorcowym Kodeksie Etyki Rady Adwokatur i Stowarzyszeń Prawniczych Unii Europejskiej (CCBE). To dobrze. Dbajmy wspólnie, by nigdy z kodeksów, a przede wszystkim z praktyki to słowo nie wypadło, by jego blask nie spłowiał.”

(„Palestra” 2003, nr 11-12)

„Przyzwoitym trzeba było być i w łagrze sowieckim, ponieważ to stanowiło o nieutraconym człowieczeństwie. Pisarz ogromną wagę przywiązywał zawsze do nadziei. […] Wraz ze śmiercią Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, więźnia łagrów sowieckich, żołnierza spod Monte Cassino, kawalera Krzyża Virtuti Mi­litari, wielkiego pisarza polskiego – zgasł niekwestionowany autorytet moralny naszych czasów. Odszedł ze stuleciem, ‹‹którego już miał dosyć za to, co w nim uczyniono z człowiekiem››”.

(„Palestra” 2000, nr 9-10)

„Mimo pochlebnych o Polakach opinii jako obrońcach Europy od tureckiej inwazji w XVII w., a od komunistycznej w XX w., bez większych skrupułów zafundowano nam 40 lat komunizmu (Teheran, Jałta), który sami musieliśmy pokonać”.

(„Palestra” 2015, nr 9-10)