ISSN: 2657-800X
search
2020, t. 3, nr 2 (6), poz. 29
2020, Vol. 3, No. 2 (6), item. 29
2020-12-09
wyświetleń: 44 |

Stanisław Gołąbschool

Wymiar sprawiedliwości wśród zarzutów

[Zapowiedź]

Narzekania na wymiar sprawiedliwości są odwieczne. Już przebrzmiały spory o sądzenie nie według litery, lecz według „ducha” prawa[1], już myszką trąci twierdzenie, że ustawa jest „łożem Prokrusta, w które nie może wejść sprawiedliwość”[2], już nie jest prawdą, że tam, gdzie stosuje się prawo w życiu praktycznem, w pojedynczych przypadkach z życia, panuje dotąd niemal niepodzielnie ius strictum = summa iniuria, interpretacja gramatyczna, związanie sędziego brzmieniem i niczem więcej, jak tylko brzmieniem prawa. Jeżeli zdania prawa pozytywnego pretendują do „własnego życia”, jeśli zostają — używając nazwy technicznej — uprzedmiotowione, to w tem znaczeniu jedynie, iż odrywa się je od woli ustawodawcy i tłumaczy tak, jak ich treść i ich sens nakazuje[3]. I nie jest to równoznaczne wcale z niesprawiedliwem tłumaczeniem prawa, ani z brakiem wejrzenia w mozaikę okoliczności, wśród których zaszedł przypadek prawny, podlegający ocenie i rozstrzygnięciu sędziego.

W całym świecie są narzekania na ustawy, i w całym święcie — gorsze jeszcze — na tych, którzy je stosują z ramienia państwa. Posłuchajmy zarzutów. Znajdziemy naprzód frazesy ogólnikowe, z góry nieprawdopodobne w swem generalizującem ujęciu, podejrzane z góry o jakąś tendencję ukrytą. Nie ratuje ich przytoczenie kilku lub kilkunastu nawet przykładów na „zbrodnie sądowe”. Kto umie myśleć krytycznie, powie: Wyjątki, choćby ich dowiedziono ponad wątpliwość, nie stanowią przecież reguły, która jest inną, zupełnie przeciwną Oto dlaczego nie możemy brać poważnie zarzutów takich, jak następujące: Złoto otwiera i zamyka bramy świątyni Temidy — Sędzia, który uwalnia bogatego przestępcę, bierze odwet natychmiast na niewinnych biedakach lub obłąkańcach, oskarżonych o popełnienie czynów, za które nie mogą być odpowiedzialni — Racja państwowa nie zna niczego poza zasadą nienaruszalnej konserwacji; rydwan państwa toruje sobie drogę krusząc swemi koły wszystkich, którzy pod nie wpadną w myśl zasady: mors tua vita mea[4]. Skończymy na zanotowaniu tych zarzutów, zadowoleni, że pojawiły się one w prasie i literaturze niepolskiej. O co innego mi chodzi w rozważaniach niniejszych; rozpatrzeć pragnę zarzuty przeciw wymiarowi sprawiedliwości innego rodzaju, inaczej postawione, bardziej konkretne — czy je podniesiono w literaturze, czy w ciałach zbiorowych, których rzeczą jest zająć w tych sprawach swe stanowisko. Ale wprzód jeszcze kilka słów o tem, jakim sposobem prawdziwe czy rzekome błędy wymiaru sprawiedliwości przedostają się „z hukiem” na szerszą arenę, w szersze grona osób, do opinii publicznej, do literatury, do parlamentów.


[całość wkrótce]