ISSN: 2657-800X
search
2021, t. 4, nr 1 (7), poz. 16
2021, Vol. 4, No. 1 (7), item. 16
2021-06-30
wyświetleń: 56 |

Adam Redzikschool

Żeby przeżyć, trzeba było mieć dystans… Smutasy umierali… Wspomnienie podpułkownika Stanisława Szuro (1920-2020)

Nie jest to wspomnienie o prawniku, ale o wyjątkowym Człowieku, który był żołnierzem w czasie obrony we wrześniu 1939 r., żołnierzem Służby Zwycięstwu Polski i Związku Walki Zbrojnej, więźniem kilku niemieckich obozów koncentracyjnych, a po powrocie w 1945 r. żołnierzem podziemia niepodległościowego walczącego z sowieckim zniewoleniem. W 1946 r. padł on ofiarą zbrodni sądowej okresu stalinowskiego katowanym w więzieniach w Rawiczu i Wronkach. Wspomnienie o niezłomnym optymiście, którego życie to lekcja dla każdego.

Pojęcia kluczowe: Stanisław Szuro (1920-2020); ZWZ-AK; niemieckie obozy koncentracyjne; Liga Walki z Bolszewizmem; zbrodnie sądowe okresu stalinowskiego;  system więzienny okresu stalinowskiego.
Pamiętam jak Pan Staszek – tak go nazywałem, jak i wielu jego młodszych „kompanów” – śpiewał jedną z licznych przyśpiewek pochodzących z niemieckich obozów koncentracyjnych lub stalinowskich więzień (w Rawiczu i we Wronkach) i z werwą i śmiechem akcentował: „klawisz mi szykuje trumnę, a ja jemu g…. umrę!”. Potem dodawał; „To pozwoliło mi przeżyć. Smutasy szybko umierały. Ja przeżyłem, choć przez kilkanaście lat ocierałem się o śmierć”.

Pana Staszka poznałem przed dwudziestu laty, a to dzięki Staszkowi juniorowi. Przez te lata wiele spotkań, rozmów przy herbacie, lampce wina, czy niezapomnianej „cytrynówce” – specjału Pana Staszka; spacerów po Krakowie. Przed czterema laty Pan Staszek przyjechał pociągiem do Warszawy aby wygłosić wykład o stalinowskich więzieniach w ramach prowadzonych przeze mnie zajęć na Uniwersytecie Warszawskim. Studenci byli zachwyceni – podobnie jak uczniowie w Krakowie, którzy przez dziesiątki lat słuchali lekcji, opowieści i wspomnień Pana Staszka… A mówcą był wytwornym. Do końca życia zachował ów dar. Jeszcze kilka dni przed 17 listopada 2020 r., kiedy to w swoim mieszkaniu w Krakowie odszedł, udzielał wywiadu, a niespełna miesiąc wcześniej świętował swoje setne urodziny. Niestety pandemia sprawiła, że nie tak, jak chciał. Wielu przyjaciół, w tym „bandytów”, jak określał nie tylko kolegów z konspiracji powojennej, ale i bliższych młodszych kolegów, nie dotarło.

            Ponad stuletnie życie Pana Staszka to gotowy materiał na film.


            Urodził się 19 października 1920 r. w Krakowie w rodzinie doktora praw Jana Szuro (1884-1976) i Anny z Hrebendów (1900-1985). W domu pielęgnowano tradycje patriotyczne, co wspierały dzieje rodziny. Dziadek Pana Staszka, także Stanisław Szuro (1844-1923) był sędzią, ale i działaczem patriotycznym, aktywnym w Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół”. Z kolei ojciec był urzędnikiem w banku – w okresie II RP był to Bank Gospodarstwa Krajowego. W walkach zbrojnych o wolną Polskę nie brał udziału z powodu zbyt dużej wady wzroku, ale działał w „Sokole” oraz w organizacjach obywatelskich. Natomiast jego trzej bracia – jak wspominał Staszek junior – walczyli o niepodległość Polski: Juliusz (1881-1918) był legionistą Józefa Piłsudskiego, zmarł w przeddzień odzyskania niepodległości, w lipcu 1918 r.; Aleksander (1886-1950) był komendantem szpitala polowego; Eustachy (1889-1930) walczył o Polskę w szeregach Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera. Także ze strony matki pielęgnowano tradycje patriotyczne. Czterej bracia matki walczyli w Wielkiej Wojnie. Najstarszy Michał (1892-1915) zginął na froncie w okolicach Łucka jako żołnierz austrowęgierski, młodszy Stanisław (1894-1940) walczył w wojnie 1920 r., potem pozostał zawodowym wojskowym, zamordowany został przez Sowietów w Katyniu; kolejny, Jan (1896-1941) walczył m.in. o polski Śląsk, po wojnie ukończył studia i był sędzią. W 1940 r. został aresztowany i osadzony w KL Auschwitz, gdzie działał w organizacji rotmistrza Witolda Pileckiego. Zmarł w Auschwitz w sierpniu 1941 r. Z kolei najmłodszy wuj Pana Staszka, Władysław Hrebenda (1898-1961) walczył z Ukraińcami w Galicji Wschodniej w 1919 r., a w 1920 r. w wojnie z bolszewikami. Po wojnie pracował jako urzędnik bankowy.

            Tradycje rodzinne wywarły z pewnością istotny wpływ na młodego Staszka Szuro. W 1937 r. ukończył on słynne Gimnazjum im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie i zdał małą maturę, a dwa lata później, wiosną 1939 r. – dużą maturę, wieńczącą naukę w liceum mieszczącym się w tym samym gmachu. Po wakacjach zamierzał rozpocząć studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zapewniał, że miały być to studia historyczne. W czasie nauki gimnazjalnej uczył się jazdy konnej w „Sokole”, a latem 1939 r. zgłosił się na ochotnika na obóz Junackich Hufców Pracy w okolice Augustowa. Tam został Go wybuch II wojny światowej. 9 września junacy pomaszerowali do Grodna, skąd 17 września wyjechali pociągiem do Lidy. Niedługo później, w Landwarowie Staszek zgłosił się na ochotnika do oddziału kawalerii. Po 17 września 1939 r. brał udział w walkach z Sowietami. Wkrótce, wraz z innymi żołnierzami polskimi przekroczył granicę z Litwą. Tam wszyscy zostali internowani. Trafił do obozu w Birsztanach. Niestety Litwa już 10 października podpisała traktat z Sowietami, co skutkowało tym, że żołnierzy zamieszkałych na terenie okupowanym przez Sowietów zwolniono. Staszek podał, że jest ze Lwowa – gdzie mieszkali jego krewni. W ten sposób opuścił obóz i przedostał się do Lwowa, skąd w nocy z 5 na 6 grudnia 1939 r. nielegalnie, przez „zieloną granicę” na Sanie, przedostał się do Generalnego Gubernatorstwa i wkrótce dotarł do rodzinnego Krakowa.

            Od początku pobytu w Krakowie angażował się w akcje Czerwonego Krzyża. Już 6 stycznia 1940 r. został pod pseudonimem „Kruk” zaprzysiężony na członka Tajnej Organizacji Wojskowej Związek Orła Białego, która pół roku później podporządkowała się Związkowi Walki Zbrojnej (późniejszej Armii Krajowej). Kierował sekcją kolportażu prasy podziemnej. Aresztowany został jesienią 1942 r.


[całość wkrótce]